środa, 17 czerwca 2015

Sunshine

opowiem Wam pewną historię...

pewna dziewczyna jedzie pociągiem. albo inaczej. planuje jechać, bo znając nasze pkp może być różnie. są opóźnienia. takie mniejsze i takie większe. tymi mniejszymi się nie przejmuje, bo ma czas. bo zaplanowała tak podróż, by mieć czas i na kawę i na obiad po drodze. pkp weryfikuje te plany... i pociąg ma przyjechać z prawie 2h opóźnieniem. na szczęście mili przyszli współtowarzysze podróży mówią jej o możliwości przebookowania biletu na następny pociąg, który... ma tylko 20 minut opóźnienia. plus jest jednak taki, że jedzie szybciej. dziewczyna więc zamienia bilet, odczekuje kolejne 30 minut (bo 20 okazało się jednak za mało) i rusza w drogę.

w drodze wyciąga książkę. czyta. wciąga ją historia pewnej blogerki, więc nie zwraca uwagi na upływający czas. 3h mijają całkiem szybko. ale im bliżej celu tym bardziej zdaje sobie sprawę, że ani na kawę ani na obiad czasu nie będzie. wysiadając z pociągu rusza więc na przystanek. odczekuje na autobus 504 i wsiada. słońce świeci przez szyby, na dworze wygląda całkiem przyjemnie... jedynie jakiś współpasażer kaszle non-stop. na szczęście nie siedzi zbyt blisko.

na miejsce przeznaczenia na szczęście dociera o czasie. siada przez gabinetem i czeka. przy okazji przysłuchuje się i włącza do rozmowy dwóch innych dziewczyn czekających w tym samym miejscu. opowiadają, jak czasami życie potrafi dać w d..., jak nic nie można przewidzieć, jacy są ludzie obok. życie. niestety takie jest właśnie życie. czekanie zajmuje jej około 30 minut. nie jest źle, choć czas się kurczy. za godzinę kolejne spotkanie.

wychodzi więc szybko na obiad i wraca. siada. wyjmuje ponownie książkę i zatapia sie w lekturze. jeszcze 20 minut. ma czas.

"Obawa, że coś się nie uda jest ogromna. Wciąż nie odważam się na skakanie ze szczęścia. Boję się, że sen się skończy, a ja obudzę się znów w in vitro karuzeli. Droga jest bardzo trudna. Tak jak wspinaczka - wyczerpująca, pozbawiająca nas wszelkiej energii. Czasami traci się wiarę w jej sens, wiarę w to, że kiedyś osiągnie się szczyt. Kamienie ranią stopy." (Dziecko ze szkła. In vitro - moja droga do szczęścia. Dagmara Weinkiper-Haelsing)

i wtedy wychodzi lekarka i prosi do gabinetu. "Czy zna Pani wynik? Gratuluję!"

słońce zaświeciło ponownie.

beta w 15dpt wynosi ponad 2tys. radość pomieszana ze strachem. 

"Kamienie są po to, żeby nogi nam raniły" (Wiara. Czesław Miłosz)

13 komentarzy:

  1. Gratulacje dla dziewczyny (Równoważnio? :))!

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze się domyślam, że dziewczyna to Ty we własnej osobie ?!
    Gratuluję - i oby radości było zdecydowanie więcej niż strachu :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana gratulacje ;))))))
    Aż mi się ręce trzęsą jak piszę-co za emocje :)
    Buziaki Kochana

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękna historia. :) Gratuluję.
    Przełożenie transferu opłaciło się. Miałaś się odezwać, ale przy takim wyniku wybaczam Ci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny - póki co nie dziękuję ;) Cieszę się, ale gdzieś z tyłu głowy jest świadomość wysokiej bety... nie wiem, czy nie za wysokiej... nie wiem, czy to dobrze, czy źle... a staram się zbyt wiele nie szukać... bo to nic nie da - po wcześniejszych przeżyciach myślę, że trzeba zaufać... losowi/Bogu/naturze.

    Wężon - przepraszam... ale chciałam tak po cichu... bo po cichu nie wierzyłam, że to się uda... a u Izy ciężko przy jej przeżyciach było mi pisać...

    Gdziejestbocian - Kochana... przepraszam... zapomniałam... nie mam kluczyka :( jak mogę zobaczyć, co u Was i Tygryska?

    Dalsze wieści pewnie po usg. Nie planuję powtarzać bety. Chyba, że coś doraźnie mnie zaniepokoi...
    Ale może szyciowo coś się pojawi? Wszak weekend się zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaj mi proszę mail (albo tu pod wpisem, albo na mail: gdziejestbocian@gmail.com) i wyślę zaproszenie.

      Usuń
  6. Kochana jeszcze raz gratuluję :)
    Będzie wszystko dobrze. Czekam na wieści po usg.

    Ale się cieszę :))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. ...ale można po cichutku trzymać kciuki, tak..?:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało:)

    OdpowiedzUsuń