niedziela, 12 lipca 2015

dreaming...

wierzycie w sny? w to, że się sprawdzają? w to, że pokazują nas, naszą przyszłość itp?

odkąd jestem w domu, więcej śpię. a jak śpię więcej, to i bardziej wyspana jestem (co prawda zdarza mi się usnąć po południu na kanapie na dwie godziny, ale potem bez problemu zasypiam wieczorem).

a jak jestem wyspana... to śnią mi się różne dziwne sny...

sny bardzo rzeczywiste, z ludźmi, których znam lub znałam. i byłoby wszystko w porządku, gdyby nie to, że najczęściej to są straszne sny... np moja szkoła - klasówka (jeśli nie matura, albo coś równie ważnego) - ja z pustką w głowie... budzę się i dziwię, co ja robiłam w szkole, chociaż do śmiechu mi nie było (zawsze bardzo przeżyłam wszelkie niepowodzenia w szkole).

no i ten dzisiejszy - gdy wszystko było normalnie... i nagle krew... krew na podpasce... i ta świadomość, że to po wszystkim...

obudziłam się o 5, potwierdziłam w łazience, co jest grane (nie, póki co, nie... ale miewałam takie sny przed okresem... i w ciągu dnia się zaczynał)... położyłam się ponownie, ale przez cały dzień jestem niespokojna...

boję się... boję się, że się obudzę... że to jednak nie tak, jak bym chciała...

niby nie mam powodu do zmartwień, chociaż pewnie było by lepiej, gdyby:
a) lutinus opróżniał się w śnieżnobiałym kolorze
b) podbrzusze nie odzywało się okresowo
c) pojawiły się "klasyczne" objawy... może jakieś mdłości, senność itp...

póki co, nie zawsze wiem, co myśleć... i tym bardziej czarne myśli wiją sobie we mnie gniazda... 

16 komentarzy:

  1. O nie nie - ten sen się nie sprawdzi.
    Objawy się pojawią - zobaczysz ;) Jeszcze będziesz na nie "narzekać".

    Kochana przytulam.;* Będzie dobrze. Musi być...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to już jest, że w snach wychodzi to, czym żyjemy na co dzień, nasze pragnienia i obawy.
    Kochana, odpędzamy czarnowidztwo, złe myśli.
    Kwiat lotosu, czy co tam innego i spokój. Bo inaczej zwarjujesz.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbuję być spokojna... ale podświadomość pokazuje swoje...
      :*

      Usuń
  3. Mdłości na ogół przychodzą później. Doczekasz się. I jeszcze zdążysz tu sobie pomarudzić na bezustanne bratanie się z sedesem;) Senność Cię przecież dopadła - sama piszesz, że potrafisz w ciągu dnia zapaść w dwugodzinną drzemkę, a mimo to wieczorem nie masz problemów ze snem. Podbrzusze ćmiące miesiączkowo to też znana mi ciążowa przypadłość. Wszystko jest prawidłowo, Równoważnio:) I sny o krwawieniu, a potem gorączkowe bieganie do toalety, by zweryfikować te okropne senne wizje też dobrze pamiętam.
    Przetacza się w Tobie hormonalna burza, nie dziwię się czarnym myślom. Trzymam kciuki, by jednak udało się je choć nieco rozjaśnić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się je rozjaśniać... tłumacząc sobie właśnie tak, jak Ty... ale zawsze można znaleźć również inne wytłumaczenie np. byłam senna, bo a) pogoda, b) więcej pracowałam
      nic nie jest jednoznaczne... a przecież nie można co chwila biegać na usg i upewniać się...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. hmm... a jak to liczyć? czekaj... sprawdziłam w jakimś netowym kalkulatorze, że chyba 8-9.
      stąd też moje obawy - póki nie skończy się pierwszy trymestr pewnie będę niespokojna... chociaż wiem, że i później wszystko się może wydarzyć...

      Usuń
  5. Jeszcze na mdłości i inne dolegliwości masz czas:)
    Dla niektórych te 12 tygodni, to czas przełomowy a potem z górki... u mnie się nie sprawdziło, całą ciążę jestem strzępkiem nerwów, były tygodnie, gdzie funkcjonowałam znośnie a kiedy indziej tylko ryczałam po kątach. Aktualnie jestem na finiszu a mam takiego doła, że lepiej do mnie nie podchodzić, znów przesypiam całe dnie i odliczam każdy kolejny dzień w kalendarzu, kiedy położą mnie do szpitala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... to mnie pocieszyłaś ;) Skoro mam jeszcze czas, to nie będę się przejmować. Tzn spróbuję ;)
      A u Ciebie ile do końca jeszcze? Do pewnego momentu widziałam bloga, ale później jakoś się pogubiłam. Zamknęłaś go?

      Usuń
    2. Tak, zamknęłam już jakiś czas temu... jakoś zabrakło mi już weny.
      Mnie zostało jeszcze 10 dni do terminu, ale kładę się już do szpitala we wtorek, Wyniki mam dobre, ale profesorek u którego byłam w zastępstwie mojej dr uważa, że lepiej dmuchać na zimne i oni wolą się przygotować na mój poród niż żebym trafiła już rodząc. Do tego dochodzi, że w większości szpitali nie jestem mile widziana i pozostaje mi tylko kliniczny. Zatem zaciskam pośladki oby dotrwać do wtorku.

      Usuń
    3. i jak tam? 10 dni zbliża się ku końcowi... daj znać, jak już dojdziecie do siebie :) trzymam kciuki, by wszystko przebiegło spokojnie :)

      Usuń
  6. Jakbym czytała swoje myśli :) (to ja, Agnieszka z 28historii ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to chyba wszystkich starających się dotyka... cieszysz się... ale i obawiasz... jest wiele historii Dziewczyn, które swoje Maleństwa mają już przy sobie - niech one będą dla nas otuchą i pocieszeniem :)

      dzięki, że zajrzałaś :)

      Usuń
    2. Nie za ma co ;) Zaglądam z przyjemnością :)

      Usuń
  7. Ja na swoje szczęście nie miewam za często takich snów - przynajmniej nie takich realnych żebym budziła się z poczuciem że muszę coś zrobić. Mimo to chodzę niespokojna ilekroć dzieje się w moim życiu, czasami mam wrażenie że to życie toczy się swoim torem, a ja stoję obok i patrzę na nie z dystansu. Będzie dobrze, zobaczysz. Musi być.

    OdpowiedzUsuń