sobota, 8 grudnia 2018

...a chciałam tak jak kiedyś...

03.12.2018

Wracam na Równoważnię. To nie takie proste, ale jedyne sensowne w dniu takim, jak dziś.
Minęło sporo czasu od poprzedniego wpisu. Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze jest. U nas Synek ma już ponad 2,5 roku. Każdego dnia dziękuję za Niego, dziękuję, że się udało i że z nami jest.

Zawodowo zdałam, to co chciałam zdać.

I zdecydowaliśmy się na powrót do kliniki. To było trochę normalne, a trochę jednak dziwne podejście. Z założeniem, że będzie jak będzie... że bez psychicznej presji jest łatwiej... bez L4, bo wtedy kiedy się udało nic nie wskazywało na to, że tak będzie...

I nawet termin ct udało się zaplanować tak, by budziło to najmniej podejrzeń. Ot wyjazd do stolicy w celach stricte zawodowych przedłużony o kilka godzin.

A potem dwa tygodnie oczekiwania. Dwa tygodnie, gdy trzeba powiedzieć głowie "nie myśl". Nie wyszło mi to... Czułam się całkiem dobrze. Trochę chwilami pobolało, ale brałam to za dobry objaw. I nawet zaczęłam marzyć...

Badanie poranne wykonywałam raczej rutynowo. W poczekalni czekały 3 panie prawdopodobnie na badaniu glukozy. W ciąży. Kolejny dobry objaw.

A potem poszłam do pracy. Poklnęłam więcej niż planowałam. Rzucałam gromami na prawo i lewo. I zaczęłam czuć, że to nie jest taki dzień, jaki planowałam.

Po pracy odbiór wyniku... I wynik... Nie całkiem, taki jakiego się spodziewałam. Albo inaczej - znając moje dotychczasowe doświadczenia, to już wchodząc po jego odbiór wiedziałam, że coś poszło nie tak. Że za wiele miałam oczekiwań.

Beta - 131... 15 dzień po ct.

Wróciły wspomnienia... Wspomnienia strat... plamień... leżenia... a mimo to strat...

Poprosiłam moją Mamę o pomoc w opiece nad MC.

I zajrzałam tu... W takich momentach cieszę się, że pisałam... W takich momentach cieszę się, że mogę tu tak trochę popłakać bez łez...

6 komentarzy:

  1. Ja jestem.
    Głaszczę Cię po ręce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem. Zaglądam co parę miesięcy. Przytulam.
    Jak sytuacja? Co dalej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny... dziękuję, że jesteście :) Nie liczyłam na komentarze, a moje konto Google ukryło je między ofertami. Czyszcząc skrzynkę zauważyłam, że pisałyście. Było to 08.03. Taki Dzień Jedności Kobiet. Tym bardziej dzięki, że pamiętacie, że jesteście, mimo iż nie piszę...
    Wtedy niestety nie wyszło... Beta niby urosła... ale rosła za wolno... Jak tylko wróciłam z powrotem do pracy (bo albo wóz albo przewóz), wszystko się skończyło...
    Na razie ogarniam papiery w pracy... Księgowość w marcu tak średnio pozwala na wolne ;) A kolejnym razem chcę się lepiej przygotować... Może jakaś dieta... Trochę więcej ruchu... Może gdzieś w okolicy maja/czerwca. Tak więc pewnie wrócę i tu :) Bedę się odzywać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Równoważnio mocno przytulam. :*
    Niech ten rok należy do Was. Na nowo.

    OdpowiedzUsuń